Tak to wszystko się zaczęło
Kapitan żeglugi morskiej Jerzy Kochanek, facet który zostawił po sobie nie tylko wspomnienia bliskich. Zasadził tu wszystkie drzewa, z których wyrósł las. Zbudował wiele fundamentów, a na wielu zastanych postawił wzniesienia, które trwają.

Dawno dawno temu
O ten jeden dom dbał szczególnie, dom nad brzegiem dzikich Mamr. Wszyscy łapali się za głowy, co on najlepszego wymyślił. Inżynier UW rzucił wszystko i został rolnikiem. Gdyby nie ten facet nie byłoby dzisiejszych Kietlic. Pisząc „dzisiejszych Kietlic” mamy na myśli nie tylko nasz dom, ale całą osadę.
Osada Kietlice
Osada stała odłogiem, On szukał miejsca na uprawy i hodowlę owiec, o których wiedział tyle co ludzkość o szczegółach wpływu zorzy polarnej na nachylenie mieszków włosowych podczas latania paralotnią. Osada wraz ze wszystkimi budynkami była kompletnym rozpadkiem z czasów PGRów. Upadłe straszydło na jałowym pustkowiu. Zamiast uciekać, kupił ją i wraz z przyjaciółmi Zbyszkiem Sawickim i jego żoną Barbarą i zaczęli ciężką pracę, której efektem są dzisiejsze Kietlice.
Siedlisko i Stanica Wodna
Przyjaciele podzielili się terenem wedle potrzeb. Jerzy odbudowywał dziurawą, rozprutą ruderę – dzisiejsze Siedlisko – i wiele lat żył z upraw i hodowli owiec, a Barbara Sawicka wymyśliła, że w tak pięknym miejscu nie może zabraknąć przystani i razem ze Zbyszkiem stworzyli miejsce wyjątkowe – Stanicę Wodną nad Mamrami. Miejsce do dziś legendarne wśród żeglarzy.

